Zakładki:
# moje poprzednie wcielenie
A) Promieniowanie ultrafiletowe
B) Promieniowanie widzialne
C) Promieniowanie podczerwone
D) Poznaje
E) szablon
Zamotane
|
piątek, 18 listopada 2011
Alte Menschen
A: Papa, deine Ohren sind alt, du musst bald in den Mülleimer. P: Was?? Erstens sind meine Ohren nicht alt und alte Menschen müssen doch nicht in den Mülleimer! Ich hab' noch ganz viel vor. Ich will mit der Mama durch die Welt reisen, wenn ich alt bin. Wir nehmen uns dann einen Wohnwagen und reisen. A (verwundert): und ich?? P (mit wilder Satisfaktion): DU musst dann ARBEITEN!! :) ***** kto powiedzial, ze z dwojka dzieci jest prawie tak samo jak z jednym?? Alte Menschen
A: Papa, deine Ohren sind alt, du musst bald in den Mülleimer. P: Was?? Erstens sind meine Ohren nicht alt und alte Menschen müssen doch nicht in den Mülleimer! Ich hab' noch ganz viel vor. Ich will mit der Mama durch die Welt reisen, wenn ich alt bin. Wir nehmen uns dann einen Wohnwagen und reisen. A (verwundert): und ich?? P (mit wilder Satisfaktion): DU musst dann ARBEITEN!! :) ***** kto powiedzial, ze z dwojka dzieci jest prawie tak samo jak z jednym??
czwartek, 15 września 2011
nad morzem jesienia
przywitalo nas piekne lato. w niedziele smazylismy sie na plazy, taplalismy sie w Baltyku, ktory, przy brzegu przynajmniej, nawet cieply byl. teraz pelna jesien. sztormowy wiatr czasem chce nam urwac glowy. przenika do szpiku kosci. na szczescie mozna sie odpowiednio ubrac i rozkoszowac sie niezageszczona plaza, szumem fal, brakiem tlumow na uliczkach, nizszych niz zwykle cenach. dla mnie- nie przepadajacej za upalami- super. Julian ma minimalne potrzeby konieczne. jesli tylko jest nakarmiony- spi snem sprawiedliwego lub cieszy i "gada" jesli nawiazuje sie z nim kontakt. ale i tak urlop o takiej porze roku z dwojka dzieci majacych ekstremalnie rozne potrzeby to wyzwanie logistyczne. ile trzeba przewidziec sytuacji, miec rzeczy zapasowych spakowanych tak, zeby bylo porecznie i funkcjonalnie, o ilu rzeczach na raz trzeby myslec. czasem tylko dopada mnie taki wyrzut sumienia, Matka Polka kiwa na mnie palcem, ze z takim malenstwem sie tak wloczymy. ciesze sie chwila, ktora jest, ale i ta, kiedy dzieci beda duze... :) pozdrowienia z wietrznej krainy.
poniedziałek, 05 września 2011
dwa miesiace...
minely tak szybko! musimy sie starac, zeby w codziennosci nie zapominac o Julianie. chcociaz rosnie jak na drozdzach i kawal juz z niego czlowieka, nadal pokojowy, spokojny, nie za duzo wymagajacy. jesli jest nakarmiony i po prostu jest blisko nas, slyszy glosy, szczegolnie siostry- jest zadowolony. pozdrawia nas swoim szczerbatym usmiechem i wszyscy topnieja ze szczescia. od niedawna chwyta moja bluzke przy karmieniu i bawi sie zabawkami wiszacymi nad lozeczkiem. ****************** przezylam wizyte mamy. nawet ani razu nie nastapila eksplozja. ten tydzien minal dosyc szybko. ale znowu zrozumialam, ze musze jakos poporzadkowac swoje mysli/uczucia wobec niej. ***************** w miedzyczasie bylismy tadzien na urlopie. bylo super! Juli jak dotad spedzil kupe czasu swojego mlodego zycia w podorzy i wszystko dobrze znosil. jedyny warunek: okolo 19.00 musi isc spac w lozku. poza tym mozna z nim robic co sie chce :) w sobote ruszamy nad morze. znalezlismy nad polskim morzem osrodek dla dzieci. z placem zabaw, duze drewniane domki z kominkiem, pralka, zmywarka, dwie sypialnie na gorze, wiec my na dole mozemy spedzac czas jak dzieciaki spia. cieszymy sie i liczymy na dobra pogode.
wtorek, 16 sierpnia 2011
doniesienia z frontu
w polsnie majaczyla mi mysl, ze powinnismy na noc zamykac drzwi wejsciowe do domu na klucz. na wypadek, ze Mloda wstanie i postanowi wybrac sie na samodzielny spacer trzylatka o poranku. obudzilam sie z milym uczuciem, ze juz 7:10 a ona jeszcze spi, chociaz wczoraj poszla tak wczesnie do lozka. Mlody tez chrapal jeszcze smachnie, pierwsze promienie slonca wdzieraly sie do sypialni. byly tez ostatnimi przed kolejnym dniem ciaglego deszczu, ale mniejsza o to. Ala przywedrowala do nas 5 minut pozniej z usmiechem od ucha do ucha i sucharkiem w reku. to mnie troche zdziwilo, bo nie przypominam sobie, abym w ostatnim polroczu kupowala sucharki. jako ze w okresie po porodzie P. przejal obowiazki domowe w znacznym stopniu, nie myslalam nic na ten temat. dopiero po zejsciu na dol, pol godziny pozniej, rozwiazala sie tajemnica. nie wiem o ktorej wstala. ale: urzedowala sama na dole, sama dobrowolnie z dziecieca szczeroscia wyznala, ze chciala sie bujac na bujanym fotelu, ale jej sie nie udalo na niego wejsc, potem sprawdzala zawartosc kuchennych szuflad. ofiara padly: kolorowa posypka cukrowa do dekoracji tortow, zwierzaki takze do dekoracji skladajace sie z cukru i niezliczonej ilosci barwnikow "E-***". z usmiechem szelmy wyznala, ze fajnie bylo, bo mogla w spokoju zjesc "szeptem, czyli w tajemnicy" wszystkie slodkosci, ktore znalazla. przykrym rozczarowaniem okazala sie tylko kostka bulionu wolowego, bo choc zapakowana w zlotko, w smaku niczym czekoladki nie przypominala... myslalam, ze padne ze smiechu. ale z tymi drzwiami na klucz to kolejny raz nasza niewidzialna pepowina. *********** Juli odkryl swoje raczki. bawi sie zabawkami wiszacymi nad mata edukacyjna i chwyta mnie za bluzke przy karmieniu. slooooodziak!!
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Przytulanka
nie chce go oddac z reki. najchetniej spedzalabym dni na przytulaniu, glsakaniu, ogladaniu, noszeniu, karmieniu. nie spodziewalam sie tego po sobie. a jednak. mam wrazenie, ze dostalismy tylko zalety niemowlaka. krzyki, kolki, placze godzinami jak na razie do nas nie dotarly. *** ladna jesien tego lata.
środa, 10 sierpnia 2011
doswiadczonym matkom
karmiacym to sie nie zdarza- myslalam, kiedy polozna "na wszelki wypadek" zostawila mi masc przeciwko zapaleniu piersi. wystarczylo wyjechac z dwojka maluchow, odwazyc sie wbrew ostrzezeniom babc, aby goraczka, niesamowite bole glowy i nie tylko zlozyly mnie na tydzien do lozka. cale szczescie, ze bylismy wtedy u babci/prababci, ktora przejela opieke nad wszystkim i wszystkimi. gotowala, prala, rozwieszala, zdejmowala, Malego wozila, z Duza sie bawila itp. co nas nie zabija, to nas wzmacnia. ****** Mlody rosnie jak na drozdzach. je, spi, usmiecha sie a my jestesmy coraz bardziej zwariowani na jego punkcie. Ala jest coraz bardziej doswiadczona starcza siostra i chyba juz sie pogodzila z faktem, ze Julian w siostrzyczke sie nie zamieni. dala tez spokoj z proszeniem o siostrzyczke ;) dwoje dzieci to jak na moj gust i nerwy stanowczo zadowalajaca liczba.
piątek, 22 lipca 2011
Myslalam,
ze za drugim razem nie zrobi to wszystko na mnie az takiego wrazenia. guzik. moze nawet jeszcze wieksze. i nawet ja, ktora na widok obcych niemowlakow nie odczuwam checi wziecia ich na rece, glaskania itp. jestem po raz drugi w zyciu POD TAKIM WRAZENIEM!!! i zachwycam sie NIM, nie moge uwierzyc jaka wspaniala jest ONA. Ala wydaje mi sie wielkoludem w porownaniu z Julianem. :) fajne nam dzieciaki wychodza, stwierdzilismy z P. skromniutko. ale sa chwile, kiedy chce mi sie tylko spac i zycze sobie minuty bez nikogo. sa chwile, kiedy ilosc decybeli w wykonaniu starszej siostry doprowadza mnie do pasji. ona nie robi tego zlosliwie, po prostu ma nieziemski temperament. :) uczymy sie tego szpagatu jaki trzeba robic przy dwojce dzieci, o roznych potrzebach. Ala chce miec "action", a Mlody spokoj. hmmm moja polozna miala racje- serce matki nie dzieli sie na dwa, kiedy rodzi sie drugie dziecko, ono sie po prostu podwaja. Juli nadal pokojowy, spokojny, ale jestesmy uspokojeni, ze umie plakac- przy pobieraniu krwi nam to udowodnil. i choc przy siostrze wysiada (ona jak plakala, to trzesly sie szyby w oknach), wiemy, ze nie placze bo nie ma potrzeby, a nie dlatego, ze nie umie :)
środa, 13 lipca 2011
Julian
jest tak inny niz Ala. niemowle, ktorego sie nie zauwaza. nie placze. "skrzeczy" i mlaska jak chce jesc. jesli reakcja jest wystarczajaco szybka, na tym sie konczy. urodzony w domu, w wodzie i w czepku!! 3.07.2011 22:30 SZCZESCIE!!!!!! :::::::::::::::::::::::: Ala jest dumna starsza siostra. bardzo dbamy, zeby pojawienie sie Malego nie spowodowalo u niej poczucia odsuniecia na boczny tor. jak na razie Maly niewiele od nas wymaga, wiec udaje sie wszystko bardzo dobrze. po pierwszych zachwytach zapytala z nadzieja w glosie : "mama, a czy on jeszcze moze zamienic sie w dziewczynke??"
piątek, 01 lipca 2011
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||